środa, 15 marca 2017

Nowości m-shop: bielenda, skin79, holika holika, jantar, oillan.

Hejka :)

Ostatnio pokończyło mi się kilka produktów i pomału kupuję ich następców. Możecie się niedługo spodziewać projektu denko :) W niedzielę zrobiłam małe zamówienie na m-shop.eu. Jest to drogeria internetowa oferująca Polskie kosmetyki w UK. Paczkę dostałam dzisiaj, czekałam całe dwa dni robocze. Na stronie trwała także zniżka 8% na dzień kobiet. I to tyle na wstępie, nie przedłużając zapraszam Was do zapoznania się z moimi nowościami kosmetycznymi :)
Pierwszym produktem z tego zamówienia to żel do mycia twarzy z bielenda. Wcześniej używałam produktu z pharmaceris. Miałam kupić go ponownie, ale postanowiłam przetestować coś innego. Wybrałam oczyszczający żel węglowy do twarzy z serii carbo detox. Dajcie znać w komentarzu czy miałyście coś z tej serii. Mam duże oczekiwania co do tego produktu :)
Nie mam jakiegoś dużego problemu z trądzikiem, ale mam problem z rumieniem i czerwonymi plamkami po niedoskonałościach. Przeglądając ofertę m-shop przypadkiem natrafiłam na markę oillan. Obserwuję tą firmę na instagramie i od dawna planowałam zakup jakiegoś kosmetyku od nich. Mój krem z ziaji sięga dna i musiałam go czymś zastąpić. Kupiłam intensywny krem kojąco-regenerujący na trądzik różowaty. Krem ma bardzo pozytywne opinie, i to skusiło mnie do jego zakupu.
Po roku czasu w końcu moja odżywka jantar sięgnęła dna. Nie mogłam się doczekać aż kupię tą nową wersję z pompką. Miałam już dość tego starego opakowania. Bardzo nieporęczne i ciężko było mi zaaplikować produkt na włosy bez żadnych plam na ubraniach :) Fajnie że w końcu postanowili zmienić cały wygląd. Wcierka jantar to hit w pielęgnacji moich włosów. Mimo że już nie wypadają tak jak wcześniej, muszę mieć tą odżywkę pod ręką. Jest mega tania a efekty są rewelacyjne. Postaram się zrobić odrębny post na temat tej wcierki :)
Ostatnio pokochałam maseczki w płachtach. Zamówiłam na razie trzy, jedna z skin 79 i dwie z holika holika. Pandę już miałam i byłam z niej zadowolona. Na moim instagramie możecie znaleźć jej recenzję (klik). Już nie mogę się doczekać kiedy przetestuje resztę :)







niedziela, 12 marca 2017

Glossybox uk: Marzec 2017

Hejka ! :)
Odebrałam w końcu wczoraj nowy glossybox uk. Poprzednia edycja była taka sobie, natomiast marcowa bardzo przypadła mi do gustu. Fajnie że w tym pudełku znalazła się sama prawie sama pielęgnacja.  Jeśli chodzi o zawartość to w boxie znajdziemy pięć produktów: trzy pełnowymiarowe i dwie próbki. Głównym kosmetykiem z tego pudełka jest paletka cieni z sleek. Nigdy wcześniej nie miałam żadnych produktów z tej marki. Jest to nowość w mojej kosmetyczce. Pełna nazwa tej paletki to Dancing til dusk o numerze 027. Jest to pełnowymiarowy produkt, kosztujący 10 funtów. Paletka na 100% jest dostępna w Polsce. Ta paletka to jedyna rzecz z kolorówki :) Ten produkt znalazł się w każdym pudełku, natomiast reszta została wylosowana. 
Kolejny pełnowymiarowy produkt to krem pod oczy z Oolution. Pierwszy raz słyszę o tej marce, cieszę się że będę mogła przetestować ich kosmetyk. Jest to najdroższy produkt z całego pudełka. Jego cena to 30 funtów, prawie 150 zł. W życiu nie zdecydowałabym się na aż tak drogi kosmetyk. Krem ma działanie nawilżające i ma także redukować cienie pod oczami. Mam spore oczekiwania co do tego produktu. Jego pojemność to 15ml, idealny rozmiar do bagażu podręcznego :)
Kolejny kosmetyk to także nowość w mojej pielęgnacji. Jest to krem do rąk z Crabtree&Evelyn. Jego cena to 6 funtów za 25 gram. Jest to dość mała pojemność, na pewno będę go nosić ze sobą. Nie będzie zajmować zbyt dużo miejsca w torebce. 
W pudełku znalazłam także produkt z skinfix. Będę się powtarzać, ale to także nowość w mojej kosmetyczce. Jest to pieniący się olejek do oczyszczania i pielęgnacji naszej skóry. Jest to próbka 30 ml, to także idealna pojemność na podróże. Na pewno zabiorę go ze sobą do Polski. Może skuszę się na pełnowymiarową wersję. 
Ostatni produkt to krem, maska i primer w jednym z firmy thisworks. Jest to także malutka 30 ml próbka. Już miałam jeden produkt z tej firmy, ale nie byłam z niego zbytnio zadowolona. Ten ma wiele pozytywnych opinii, więc mam nadzieję że nie okaże się on niewypałem. Będzie to pierwszy produkt z tego pudełka który zacznę testować :)
Jeśli chodzi o całą zawartość, to jak wspominałam na początku jestem bardzo zadowolona. Nie ma w nim żadnego zbędnego produktu. Myślę, że zasługuje ono na 4 z dużym plusem. W następnej edycji ma się znaleźć kredka do konturowania z model&co.







sobota, 11 lutego 2017

GLOSSYBOX LUTY.

Hejka :)
Dwa dni temu dostałam nową edycję glossybox luty. Liczyłam na coś ekstra ze względu na walentynki, ale się troszkę rozczarowałam. Zawartość tak średnio przypadła mi do gustu. Z pięciu kosmetyków będę używać tylko dwa. Mimo że w pudełku znalazły się aż cztery pełnowymiarowe produkty to i tak czuję jakiś niedosyt. Z resztą same ocenicie czy warto dalej przedłużasz subskrypcję. Wydaje mi się że Polska edycja jest o wiele lepsza. Nie przedłużając zapraszam do zapoznania się z zawartością :)


Może zacznę od najlepszego produktu z tego pudełka czyli od perfum. Jest to zapach różany od Jeanne Arthes. Nie znałam ich wcześniej, będzie to dla mnie nowość. Jest to pełnowymiarowy 30ml produkt, jego cena to 20 funtów. Zapach jest bardzo delikatny, spodobał mi się chociaż nie przepadam za różanymi kosmetykami. Trwałość też jest w miarę dobra, jak na razie jestem zadowolona. Zobaczymy co będzie później :)


Kolejny kosmetyk który przypadł mi do gustu to masczka oczyszczająca. To także pełnowymiarowy 30 ml produkt. Jest dość drogi, jego cena to aż 26 funtów. Mam nadzieję że cena idzie w parze z jakością. Produkt ma bardzo przyjemny skład, nie zawiera parabenów ani silikonów. Będę testować i oczywiście dam znać na moim instagramie :)


Wiem, nie można mieć wszystkiego ale 20ml próbka to dla mnie za mało. Wydaje mi się że ten produkt z garniera to zbędna rzecz w tym pudełku. Jest to tylko na raz i powiedzmy sobie szczerze taką próbkę możemy dostać za darmo. Nawet nie będę widzieć żadnych rezultatów po jednym użyciu. Niestety jestem zawiedziona tym produktem. Zapomniałam napisać na początku, jest to maska do włosów :)

 
Kolejny pełnowymiarowy produkt z tego pudełka to lakier do paznokci. Jest on z ciatelondon, pierwszy raz spotkałam się z tą firmą. Lakier ma uroczą buteleczkę z czarną kokardką. Kolor też ma fajny, ale czuje mały niedosyt. Nie wiem czym to jest spowodowane. Produkt jest dość drogi, kosztuje on 9 funtów. Z pewnością bym go sama nie kupiła. Lakier oddałam siostrze, więc na pewno mi go zrecenzuje i dam Wam znać także na moim insta :)


I już ostatni produkt to rozświetlacz w płynie. Pochodzi on z firmy mememecosmetics, strasznie śmieszna nazwa :) Nigdy nie używałam tego typu kosmetyków. Troszkę boję się go używać i dlatego oddałam go siostrze. Możemy go także mieszać z podkładem, myślę że taka opcja najbardziej jej będzie odpowiadać. Jego cena to 7.25 i to także pełnowymiarowy produkt :)


sobota, 4 lutego 2017

Haul cz2: Bóg nigdy nie mruga, sekrety urody koreanek, modernsilver, czasnabuty, ziaja.

Hejka :)

Ostatnio na blogu pokazywałam Wam haul głównie kosmetyczny, dzisiaj jego druga część :) Będą to dwa dodatki oraz dwie książki.  W tamtym poście zapomniałam dodać jednego kosmetyku do pielęgnacji z ziaji. Myślę że większość rzeczy z tego haulu będziecie kojarzyć. Zapraszam serdecznie do zapoznania się z moimi nowościami :)


Zacznę może od książek, jedna urodowa, druga na faktach. Są to Bóg nigdy nie mruga Reginy Brett i Sekrety urody koreanek autorstwa Cho Charlotte. Pewnie ta druga będzie Wam pewnie dobrze znana. Już od jakiegoś czasu jest ona bardzo popularna, ale dopiero teraz zdecydowałam się ją przeczytać. Jak zawsze robię wszystko na końcu :) Przeczytałam już połowę tej książki, ale opinia na jej temat pojawi się w osobnym poście. Mogę Wam powiedzieć że jest świetna i pomału zaczęłam wprowadzać rady zawarte w tej książce. Druga książka to także bestseller, i od dawna planowałam ją przeczytać. Jest to historia Reginy Brett, jej  przemiany i jak zmieniło się jej życie. Oczywiście o tej książce pojawi się osobny post :)


Niezbyt często noszę jaką kolwiek biżuterię. Jeśli już to staram się wybierać bardzo delikatne, nie rzucające się w oczy  dodatki. Chyba na mikołajki dostałam zniżkę -25% na biżuterię z modernsilver. Mają bardzo ciekawą, dosyć tanią biżuterię. Przejrzałam ich całą ofertę i moją uwagę przyciągnął złoty wisiorek z nutkami. Jest bardzo minimalistyczny i pasuje do wielu stylizacji. Jest bardzo delikatny i ładnie prezentuje się na szyji. Na prawdę szczerze polecam zobaczyć asortyment modernsilver. 


Kolejnym dodatkiem, tym razem modowym są buty typu emu. Zamawiałam je ze strony czasnabuty,pl. Była wtedy zniżka 50% procent, Normalna ich cena to coś około 90 zł, ja zamówiłam je za 45. Wybrałam je w odcieniu brudnego różu, z kokardą na bokach. Wiem że nie każdemu się one spodobają, ja uważam że są urocze. Uwielbiam tego typu buty, są mega wygodne i ciepłe. 


Na koniec zostawiłam ,,rodzynka" kosmetycznego czyli krem z ziaji. Jest to krem dla cery normalnej i suchej. Niestety mam ten drugi rodzaj skóry. Krem jest bardzo nawilżające i idealnie nadaje się pod makijaż. Jak na razie jestem z niego zadowolona, chociaż testuję go dopiero z dwa tygodnie. Kupiłam go w polskim sklepie za niecałe trzy funty. Mam nadzieję że się na nim nie zawiodę :)


sobota, 28 stycznia 2017

Haul kosmetyczny z mintishop: I heart makeup, missha, skin79, tangle angel,biała agafia

Hejka ! :)

Przez ostatnie dwa tygodnie wpadło w moje ręce kilka fajnych produktów. Podzielę ten haul na dwie części. W tej części postu pokażę Wam moje małe zamówienie ze strony mintishop. Nie kupiłam zbyt wiele, ale są to produkty warte uwagi. Zamówienie było przepięknie zapakowane. Uwielbiam takie przesyłki. Zamówienie przyszło dość szybko, w trzy dni robocze. Jestem mega zadowolona z obsługi jak i z całego zamówienia.  Nie przedłużając, zapraszam do dalszej części postu :)


Uwielbiam wszelkiego rodzaju maseczki do twarzy. Ostatnio polubiłam maseczki w płachcie, i chyba nie tylko ja. Na mintishop wiele masek było na przecenie i skusiłam się na cztery. Wybrałam trzy z firmy skin79 oraz jedną z missha. Nigdy wcześniej ich nie miałam, będzie to nowość w mojej kosmetyczce.  Najbardziej jestem ciekawa wybielającej maseczki pandy.


Nie byłabym sobą gdybym nie zamówiła jakiegoś produktu do włosów. Bardzo lubię kosmetyki rosyjskie, jeszcze nie trafiłam na żadnego bubla. Wybrałam balsam do włosów z serii biała agafia. Wydaje mi się że to jakaś nowość. Nigdzie wcześniej nie widziałam tej serii. Jest to produkt dla każdego rodzaju włosów.


Kolejnym produktem do włosów jest szczotka tangle angel. Skusiłam się na nią ze względu na jej wygląd. Wygląda uroczo i świetnie prezentuje się na mojej toaletce. Mam chyba słabość do różowych dodatków, ozdób, czy nawet opakowań kosmetyków. Już rozczesywałam nią włosów i jestem mega pozytywnie zaskoczona. Nie chcę jej na razie oceniać po jednym razie, ale szykuje się konkurencja do tangle teezer.


Robiąc porządki w kosmetykach, zauważyłam małą ilość cieni do powiem. Wstyd się przyznać, ale mam tylko dwie paletki. Postanowiłam to nadrobić i zamówiłam nowe cienie. Wybrałam paletkę w kształcie czekolady z I heart make up. Kupiłam różowa wersję, kolory bardzo przypadły mi do gustu. Jeszcze jej nie używałam, już nie mogę się doczekać kiedy zacznę ją testować :)


sobota, 21 stycznia 2017

Moja ,,kolekcja" perfum: Ariana Grande, Calvin Klein. Miss Sporty, Marc Jacobs, Juicy Couture, Playboy

Hejka :)
Ostatnio na moim blogu pokazywałam Wam moją ,,kolekcję" mgiełek. W dzisiejszym poście przedstawię Wam perfumy których aktualnie używam. Znajdą się tutaj zapachy z wyższej jak i z niższej półki cenowej. Nie będę się rozpisywać, z resztą jak zawsze w tego typu postach. O każdym produkcie pojawi się osobna recenzja.


Jeśli chodzi o niższą półkę cenowej to w tej kategorii znalazły się dwa zapachy: playboy play it spicy oraz miss sporty crush on you. Perfumy z Playboy są dostępne w Polsce za 45 zł, niestety nie wiem co z miss sporty. Obydwa zapachy bardzo lubię, jednak play it spicy wygrywa. Aktualnie używam tych pierwszych, a perfumy od miss sporty używam w domu.



Jedne z moich ulubionych perfum to Marc Jacobs Daisy Sorbet. Tak szczerze to za bardzo nie przepadam za kwiatowymi nutami, ale te perfumy mają coś w sobie. Są baardzo delikatne i dziewczęce. Niestety sięgają już dna, ale planuje zamówić nową buteleczkę. Są to moje pierwsze perfumy z wyższej półki cenowej. Mam do nich duży sentyment, kupiłam je za pierwsze zarobione pieniądze. Na pewno będę do nich wracać.


Kolejne moje ulubione perfumy to Viva La Juicy La Fleur od Juicy Couture. Kupiłam je w ciemno na lotnisku ze względu na buteleczkę, Gdy je zobaczyłam ,,obudziła" się we mnie mała dziewczynka. Zatyczka w kształcie diamentu+różowa kokardka zrobiła swoje. Zapach także okazał się strzałem w dziesiątkę. Uwielbiam słodkie perfumy i to się chyba nigdy nie zmieni. Te perfumy to nienachalna słodycz.


I przedostatnie perfumy z mojej kolekcji to Calvin Klein CK Shock. Z tym produktem mam pewien problem raz je uwielbiam a później mam ochotę się ich pozbyć. Nie wiem czym to jest spowodowane. Czasami drażni mnie ich słodycz i to że mają dosyć słabą trwałość. Nie przepadam także za ich buteleczką, bardzo nie poręczna jak dla mnie.


Mój najnowszy ,,nabytek" to zapach od Ariany Grande Sweet like candy. Urocze, dziewczęce, słodkie czyli takie jak lubię. Piękna buteleczka, przesłodki zapach, i oczywiście róż. Perfumy mają przepiękny desing i super prezentują się na mojej toaletce.



poniedziałek, 16 stycznia 2017

Haul zakupowy: Ikea, Ariana Grande, Andrew Barton.

Hejka :)

Moim postanowieniem noworocznym było zacząć oszczędzać, ale złamałam je po dwóch dniach :D Niestety promocje bardzo do mnie przemawiają i zazwyczaj kupuję za wiele. Byłam także w Ikei po biurko i nową szafkę do pokoju. Niedługo możecie się spodziewać postu na temat mojej toaletki, tylko muszę ją urządzić. Mam nadzieję że wyrobię się do końca miesiąca i ten post pojawi się jeszcze w styczniu. Nie przedłużając, zapraszam do dalszej części :)


W sobotę byłam w ikei i kupiłam kilka rzeczy. Oprócz biurka i szafki zaopatrzyłam się w świece. Były dosyć tanie, jedna kosztowała tylko 0,85 p. Wybrałam dwie o zapachu maliny i truskawek oraz wanilii. Są to świece wyprodukowane w Polsce. Obydwie pachną bardzo intensywnie i mają się palić przez 25 godzin. Oprócz tego kupiłam zestaw 30 podgrzewaczy także o waniliowym zapachu. Za nie zapłaciłam ponad funta. Niestety nie pamiętam dokładnie ceny, a niestety zgubiłam rachunek.


Nie byłabym sobą gdybym przynajmniej raz w miesiącu nie kupiła nowych perfum ewentualnie mgiełek. W bootsie była dosyć fajna promocja na zestawy od Ariany Grande. Nie lubię jej muzyki, ale bardzo chciałam mieć jej perfumy, Zauroczyłam się ich buteleczką, mega mi się spodobała. Zapach także okazał się strzałem w dziesiątkę. Są mega słodkie i jak na perfumy od gwiazd bardzo trwałe. Oprócz perfum w zestawie znalazła się urocza kosmetyczka z uszami oraz balsam perfumowany. Oczywiście pojawi się recenzja całego zestawu :)


W końcu wykończyłam wszystkie moje odżywki do włosów. Już nie mogłam się doczekać kiedy sięgną dna i będę mogła kupić coś nowego. Moje włosy przechodzą teraz mały kryzys i szukałam czegoś do włosów zniszczonych. Będąc w Asda(angielski supermarket) rzuciła mi się w oczy odżywka od Andrew Barton. Jest to czerwona seria s.o.s hair repair. Odżywka w 2015 roku została złotym zwycięzcą w beauty awards. Nie dziwię się bo jest rewelacyjna, od razu stała się moim ulubieńcem. Włosy po niej są mega miękkie i błyszczące. Super po niej rozczesują mi się włosy. Produkt jak na razie jest rewelacyjny, zobaczymy co się stanie po dłuższym przetestowamniu :)


Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.